Drzwi muzeów zamykamy dla wandali i dewastatorów

2018-01-05
Drzwi muzeów zamykamy dla wandali i dewastatorów

Ochrona niekiedy bardzo cennych dzieł sztuki w muzeach i galeriach bywa bardzo trudnym zadaniem, często wymagają te rozwiązania bowiem sprostaniu rozmaitym okolicznościom – począwszy od ewentualnych pożarów, kradzieży z włamaniem, aż po same akty pospolitego wandalizmu i dewastacyjnych fanaberii. Pogodzenie tych rzeczy jest jak godzenie wody z ogniem, czego ewidentnym przykładem jest akt wandalizmu – zdać by się mogło, dokonany przez wielkiego skądinąd aktora polskiego – Daniela Olbrychskiego. Gwiazdor ten pociął wniesioną do galerii własną szablą portrety wiszące w galerii Warszawskiej Zachęty.

Złośliwi twierdzą iż było to jednak celowe działanie marketingowe, tym bardziej że anagramem tej galerii jest prorocza nazwa „Zniechęca”. A jak artysta może zyskać rozgłos, w tym wypadku akurat autor portretów – właśnie przez wywołanie skandalu właśnie. A co gdyby chodziło o szacowne i drogie dzieła cenionych już artystów? Czy wobec tego należałoby zamykać drzwi galerii i muzeów na cztery spusty? Na pewno nie, niemniej należałoby wzorem innych muzeów i galerii wprowadzić bodaj bramki na których są ustawione wykrywacze metalu. Pyzatym co z innymi zabezpieczeniami eksponatów, może warto się zastanowić? W rzeczywistości powszechne systemy alarmowe, antywłamaniowe i monitorujące wyglądają w taki sposób na terenie zdecydowanej większości terenie galerii i muzeów - ochrona personalna strażnika, adresowane napadowe przyciski, całość uzupełniają zsynchronizowane grodzie ognioodporne z systemami zegarowymi. Grodzie takie stanowią zaporę przed ogniem i włamywaczami są to bowiem stalowe kurtyny i specjalne niewyrażalne drzwi, a wszystko buduje się po temu, aby zapewniać należyte bezpieczeństwo dzieł sztuki.

Nigdy jednak nie warto zadawać pytań o koszt takich zabezpieczeń, albowiem te nigdy nie współgrałyby z materialną wartością dzieł sztuki, niektóre z nich bowiem są zbyt cenne aby dało się je przeliczyć na sumę konkretnej waluty. W efekcie względem poniesienia ewentualnych strat względem dóbr kultury narodowej mecenasi sztuki, zwykle głównie skarb państwa finansuje kosztowne systemy zabezpieczeń i alarmów – począwszy od drzwi wejściowych, aż po drzwi ubikacji. Inne galerie, nie dotowane przez skarb państwa muszą niestety radzić sobie same w tej mierze.